Pozwól, że Ci opowiem…

Moja doba jest poszatkowana, ale każda do złudzenia przypomina poprzednią. Wstajemy wcześnie rano, wstajemy kilka razy w nocy a dni wypełniają mi rodzinne obowiązki. Cóż, zupełnie nie czuję się bohaterem, człowiekiem czynu, gdzieś pogubiły się ideały i okazało się, że nie jestem mistrzem logistyki. Wtorek taki jak środa, czwartek podobny do piątku. Przewijam zdjęcia zdobywców,

Rzecz o marzeniach

Byłam kiedyś wolontariuszką. Gdybym miała napisać posta pod tytułem „5 rzeczy do zrobienia przed śmiercią”- wolontariat byłby na pierwszym miejscu. Bycie wolontariuszem ze szczerych intencji, dodaje niesamowitych sił witalnych. Jeśli jeszcze tego nie doświadczyliście, cóż- czas najwyższy. Można wiele nauczyć się nie tylko o innych ludziach, ale przede wszystkim o sobie. O tym, jak odzyskałam

O sukcesie, a także o wygranej według Erica Berne’a i … mnie

SUKCES. To słowo ostatnio brzmi na ustach wszystkich. W zasadzie trochę brzydzę się tym wyrażeniem. Nie jest ono, w społeczeństwie, dokładnie sprecyzowane. Gdzieś w domyśle człowiek, który odniósł sukces to ten, który wygrał wyścig szczurów. Albo ten, który dąży po trupach do celu. „Taki młody, a już ma doktorat/ jest dyrektorem”. Nikt raczej nie mówi,

Odwagi, kochana, odwagi…

Odwagi, kochana, odwagi… Chciałabym ten post skierować do wszystkich tych kobiet, dziewcząt, które czują, że realizują nie swój plan na życie. Do osób, które zdecydowały się żyć tak, jak oczekuje od nich społeczeństwo, ich rodzina lub znajomi. Chcę Wam powiedzieć: nie słuchajcie nikogo! Pomiędzy wierszami, jest też to, co chciałabym przekazać córce. Chciałabym aby nie

CZY TO NA PEWNO CIEBIE NIE DOTYCZY?

Siedzimy z przyjaciółką i jej znajomymi w wegetariańskiej knajpie. Zaczynam rozmowę, że dieta wegetariańska, a przynajmniej zwiększenie częstotliwości roślinnych posiłków w diecie, ma zbawienny wpływ na nasze zdrowie. Coś tam napomykam o ćwiczeniach, chorobach cywilizacyjnych i jedna osoba siedząca przy stole patrzy na mnie z oburzeniem… Szkoda, że nie odpowiada „Tak, masz rację. Czytałam, że

Najważniejsze jest tu i teraz, czyli „Poszukiwanie autentycznego życia w nurcie Gestalt”

Można odnieść takie wrażenie, że szczęście ostatnio stało się modne. Coraz większą wagę przykłada się do jakości życia, coraz głośniej o tym, jak zdobyć stan satysfakcji ze swojej egzystencji. Hygge, różne psychologie życia, zewsząd napływające cytaty psychoterapeutów. Hedonizm? Nie sądzę. Tymczasem, i w medycynie coraz głośniej o „quality of life”. Medycyna już nie jest tylko

„Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj. Śnij. Odkrywaj.” Mark Twain

Stopowanie to jedyna rzecz, której będzie mi brakowało ze względu na posiadanie potomstwa. Nie brakuje mi alkoholu, small talków przy przekąskach, nocy z szumem w głowie ale chętnie, chociaż jeden jedyny raz, znowu wyszłabym z plecakiem, Wojtkiem obok i ruszyła w drogę. Zupełnie spontanicznie, z całkowicie otwartym sercem na wspaniałe historie ludzi i te niesamowicie

Historia pewnej trudnej miłości…

Mój mąż nakłaniał mnie do tego wiele razy. Byłam wobec tego zupełnie sceptyczna, wydawało mi się, że nasza intymność legnie przez to w gruzach, że robiąc to przesadzimy… A teraz? Sama chcę to robić. Sama to proponuję mojej drugiej połówce na co często ta reaguje zdziwieniem. O czym mówię? O otwartym związku? Nie. O otwartym