Miejsca

„Sztuka może być jedną z wyznawanych wartości i źródłem szczęścia.”- wyjdź na spacer, niczym na wernisaż

Do całkiem niedawna sztuka ograniczała się dla mnie tylko do wyjścia do kina, do teatru, ewentualnie na wystawę, lub koncert.

Szybko i ze zniechęceniem omijałam katowickie budynki, żeby jak najszybciej dostać się do ciepłej, wygodnej i znanej strefy komfortu…

Jakaż byłam arogancka w tym zawężeniu pojęcia sztuki, jakaż ograniczona była moja definicja estetyki.

Okazało się bowiem, że od 5 lat mieszkam wśród modernistycznych willi dla wielu będących dziełami sztuki i jak to często bywa… dopiero po uświadomieniu architektonicznej wartości tych budynków, zaczęłam je doceniać.

Zaczęłam się im przyglądać, starać się odgadnąć ich historię, a przede wszystkim czerpać przyjemność z obcowania z architekturą. I tak, architektura dołączyła do sztuki w mojej głowie.

Coś co z boku mogłoby wyglądać jak snobizm, dla mnie okazało się wybawieniem, czymś co poszerza horyzonty i poprawia jakość życia.

Dlaczego?

A dlatego, że jak jestem, kolokwialnie mówiąc spłukana i płatne obcowanie ze sztuką muszę odsunąć na dalszy plan, wychodzę na spacer. Łączę przyjemne z przyjemnym i do tego- wszystko to jest pożyteczne.


„Kontakt z dziełami sztuki sprawia, że codzienna perspektywa dnia pełnego obowiązków zmienia się. Sztuka może być jedną z wyznawanych wartości i źródłem szczęścia. A na pewno niweluje nasz stres.”¹

Piszę o dzielnicy Ligota w Katowicach. Niby tak dobrze znanej, a jednak niedocenianej, ale nie chcę zawężać tej inspiracji tylko do Katowic. Wyjdźcie. Szukajcie sztuki, szukajcie spełnienia, które moim zdaniem można osiągnąć dosłownie za rogiem i dosłownie za darmo.

Mam wrażenie, że bytujemy w jakieś przestrzeni, niejako zawłaszczamy ją pod własne potrzeby,ignorując jej dziedzictwo i historię. Ba, ignorując jej estetyczną wartość! My malutcy, młodzi mijamy nie raz długowieczne świadectwa historii, szeroko pojętej, ale i zawężonej do sztuki, nie zwracając na nie najmniejszej uwagi. I bez krzty wysiłku odnalezienia w naszym otoczeniu wartości „psioczymy” jak zmierzłe, nieszczęśliwe istoty.

Wszak historia = (równa się) daty, ewentualnie muzea, ewentualnie książki a sztuka to tak jak wspomniałam tylko obrazy, rzeźby, czasem film.

Nic bardziej mylnego.

Posłuchajcie o Ligocie, dzielnicy Katowic, teraz głównie kojarzonej z kompleksem dydaktyczno-klinicznym Śląskiego Uniwersytetu Medycznego( z Uniwersyteckim Centrum Klinicznym, Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka, salami seminaryjnymi i wykładowymi dla studentów kierunków medycznych).

Otóż,historia Ligoty sięga XIII wieku,kiedy to była osadą rzemieślniczo-rolniczą, charakter tej osady w XIX wieku ewoluował w typowo przemysłowy charakter.

Z tamtego okresu, gwałtownego przemysłowego rozwoju Ligoty zachowały się niektóre budynki przy ul. Franciszkańskiej. Miejska Biblioteka Publiczna czy też Dom Kultury Ligota , (a raczej miejsca, w których teraz się znajdują) powstały w latach 1903-1908. Wtedy też przy ul. Franciszkańskiej znajdowała się restauracja z salą teatralną, czy też willa dyrektora Ligockiej Fabryki Chemicznej Rafineria. Fabryki? Tak, na Ligocie znajdowały się jeszcze: Górnośląska Fabryka Farb, Fabryka Chemiczna Silesia, Górnośląski Zakład Impregnacji Drewna.

A zabudowa z okolic ulic Bronisławy, czy też Huculskiej? To zabudowa kolonii urzędniczej z lat 1936-1939.

Początkowy pomysł na tę kolonię raczej ograniczał się do skromnych wykonań, jak najbardziej oszczędnych, jednak później postawiono na nowoczesne jak na tamte czasy rozwiązania dbając o szczegóły.

„Układ urbanistyczny kolonii ligockiej nawiązywał do idei „miasta-ogrodu” . Ulice w układzie szachownicowym, z lekkim zniekształceniem w części północnej,
działki wydzielone pod budowę domów stykające się ogrodami, tworząc kojącą zieloną przestrzeń. Każda
ulica miała swoją aleję. Ulice obsadzone były drzewamigłogu, lipami, jarzębami i akacjami. W trosce o wysoki poziom architektury i wykonawstwa Rada Wojewódzka uchwaliła regulamin zawierający szczegółowe warunki zabudowy działek (łącznie z maksymalną dopuszczalną wysokością zabudowy oraz określeniem dopuszczalnego procentowego udziału powierzchni zabudowy w ramach działki) (…). Wszelkie kwestie formalne dotyczące budynków powstającej kolonii kontrolowane były w szczególny sposób. Zatwierdzenie
przez Policję Budowlaną poprzedzało ostateczną akceptację wydawaną przez Wydział Komunikacyjno-Budowlany Urzędu Wojewódzkiego Śląskiego.”³

Przy ul. Poleskiej 16 znajduje się modernistyczna willa Antoniego Pająka, działacza Polskiej Partii Socjalistycznej, premiera rządu RP na uchodźstwie w latach 1955-1965r. (Zdjęcia willi z ul. Poleskiej 16 w Katowicach-Ligocie można znaleźć w książkach i czasopismach poświęconych architekturze.)²

 

Jesteście ciekawi więcej, proszę: https://suw.biblos.pk.edu.pl/downloadResource&mId=1941471

Myślicie, że tylko katowickie dzielnice obfitują w historię i architekturę. Otóż nie.

Potrzeba tylko trochę chęci by ze zwykłego spaceru urządzić wyjście na wernisaż.

Polecam jednak by podjąć ten wysiłek.

Więcej miejsc w swoim otoczeniu poszukujcie m.in. w książkach Filipa Springera, szczególne polecam „Księgę Zachwytów” jego autorstwa.

 

Bibliografia

  1. http://zwierciadlo.pl/psychologia/rozwoj/obcowanie-ze-sztuka-na-co-dzien
  2. http://katowice.wyborcza.pl/katowice/7,35055,21510014,katowicka-willa-z-podrecznikow-wlasciciel-marzyl-by-stala.html
  3. zdjęcie Domu Kultury Ligota: http://www.panoramio.com/photo/40629773
  4. zdjęcie willi przy Poleskiej 16 : https://pl.wikipedia.org/wiki/Ligota-Panewniki#/media/File:Poleska_16.jpg
  5. źródło obrazka kolonii urzędniczej & przypis ³: https://suw.biblos.pk.edu.pl/downloadResource&mId=1941471

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *