Cieszmy się z małych rzeczy

Przychodnia lekarska nie jest przyjaznym miejscem dla chorego. Nie jest i już. Choćby najbardziej przytulna, pomalowana na najładniejszy kolor: delikatny łososiowy lub dającą nadzieję zieleń. Nie. Z przychodni chce się choremu uciekać: do łóżka, na słońce, albo chociażby do kubka ciepłej kawy.

Ja jednak, pewnego razu, zostałam tam chwilę dłużej. Wszystko już załatwiłam, wystałam swoje, ale nie uciekałam dalej.

Dlaczego?

W recepcji stało radio, które właśnie łamało duszną, nieprzyjemną przestrzeń przychodni melodią piosenki, a ja koniecznie chciałam doczekać do jej refrenu, który zaczynał się tak:

„Cieszmy się z małych rzeczy”.

„Infantylna piosenka, marny polski pop”- myślisz. Może…

Mnie jednak uświadomiła, że zupełnie przestałam cieszyć się drobiazgami. Przestałam, nie umiem, nie wiem jak, marudzę, trzeba oszczędzać, a bo dziecko , a bo długi … Wpadłam w tryb „odkładam szczęście na jutro”, a także „szczęście jest drogie”.

STOP. STOP. STOP.

Hygge, zen, wdech, wydech.

Małe rzeczy, drobiazgi, urocze bibeloty i ulotne chwilki- życie przecież to nie tylko wielkie chwile sukcesu, albo wręcz odwrotnie- dramatu, nie tylko sprzątanie, gotowanie, stanie w korku, spanie, mycie, czekanie na windę, zielone światło.

Moża przecież między te chwile wpleść trochę celebracji, świętowania..  Choćby minutkę!

Promienie jesiennego słońca, złoto-pomarańczowe liście, albo deszcz kapiący o parapet, podczasy gdy ty możesz siedzieć w domu ze swoim ulubionym gorącym napojem. Albo kasztany, łupinki po kasztanach, Twoje piękne dzieci, albo inne dzieci, od których można nauczyć się radości z drobnostek.

Jakie to trywialne- mruczysz może pod nosem… Ja tak nie uważam!

Według mnie życie radością z małych rzeczy jest sztuką. Sztuką, trudną do zrealizowania w praktyce ale możliwą.

Szczęście można mieć za darmo, można mieć je tu i teraz, trzeba jednak przyjąć pewną zasadę i ciągle, świadomie tę zasadę stosować –

SZCZĘŚCIE TO WYBÓR. Twój, świadomy, codziennie. 

To wszystko jest dostępne już. Spróbuj to wszystko po prostu docenić, wyciągnij z tych „błahostek” tony przyjemności.

Wcześniej pisałam, żeby nie odkładać marzeń na później, dzisiaj dodam- nie zapominaj też o drobnostkach, które sprawiają, że Twoje życie jest jaśniejsze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *