Lifestyle, Ludzie

Rzecz o marzeniach

Byłam kiedyś wolontariuszką. Gdybym miała napisać posta pod tytułem „5 rzeczy do zrobienia przed śmiercią”- wolontariat byłby na pierwszym miejscu.

Bycie wolontariuszem ze szczerych intencji, dodaje niesamowitych sił witalnych. Jeśli jeszcze tego nie doświadczyliście, cóż- czas najwyższy. Można wiele nauczyć się nie tylko o innych ludziach, ale przede wszystkim o sobie.

O tym, jak odzyskałam swoje marzenia i jak nauczyłam się je pielęgnować.

Pamiętam ten dzień dokładnie. Tego, co unosiło się wtedy w powietrzu w jednej z filii Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej, nie da się opisać.
Prowadziłam wtedy dyskusyjny klub filmowy dla dorosłych niepełnosprawnych intelektualnie. Gwoli ścisłości: robiłam to wspólnie z jedną z zatrudnionych tam osób, wspaniałą osobą, a teraz moją serdeczną koleżanką.

foto: profil Facebook: Program dla osób niepełnosprawnych „Teraz MY!” Katowice

Po każdym filmie prowadziłyśmy dyskusję według wcześniej zaplanowanego przez nas scenariusza. Tym razem, po seansie zaproponowałyśmy ćwiczenie, by każdy wypisał anonimowo swoje marzenie na karteczce. Po zebraniu „list”, przeczytałyśmy na głos ich zawartość a cała grupa miała za zadanie wspólnie wymyślić kilka sposobów, by to czyjeś marzenie spełnić.

Co było w tych notatkach? Rzeczy, o których marzymy wszyscy: podróże, szczerzy przyjaciele, dobra praca. Były też tam osiągnięcia, do których my, pełnosprawni mamy ułatwiony dostęp, których spełnienie nie przynosi nam trudu. Samodzielne mieszkanie, wyprowadzka od rodziców, posiadanie partnera, możliwość dalszego kształcenia się.

Podziwiam tych ludzi, którzy mieli odwagę mówić otwarcie o swoich marzeniach. podziwiam ich, że podjęli wysiłek stworzenia planu realizacji marzeń, mimo wielu ograniczeń płynących z ich niepełnosprawności…

Dopiero później przeczytałam o metodzie S.M.A.R.T. tj. o koncepcji formułowania celów, a także o tym, że jest stosowana przez wielkich tego świata.

Zgodnie z akronimem tworzącym nazwę koncepcji, sformułowany cel powinien być:
Skonkretyzowany (ang. Specific) – jego zrozumienie nie powinno stanowić kłopotu, sformułowanie powinno być jednoznaczne i nie pozostawiające miejsca na luźną interpretację,
Mierzalny (ang. Measurable) – a więc tak sformułowany, by można było liczbowo wyrazić stopień realizacji celu, lub przynajmniej umożliwić jednoznaczną „sprawdzalność” jego realizacji,
Osiągalny (ang. Achievable) – cel zbyt ambitny podkopuje wiarę w jego osiągnięcie i tym samym motywację do jego realizacji,
Istotny (ang. Relevant) – cel powinien być ważnym krokiem naprzód, jednocześnie musi stanowić określoną wartość dla tego, kto będzie go realizował,
Określony w czasie (ang. Time-bound) – cel powinien mieć dokładnie określony horyzont czasowy w jakim zamierzamy go osiągnąć.

Tak określone marzenie, ma dużą szansę, by je spełnić. Zupełnie nieświadomie okazało się, że wtedy, na jednym z klubów filmowych zastosowaliśmy S.M.A.R.T. .

I od tamtego czasu, wzięłam wzór z moich podopiecznych i postanowiłam być w łączności z samą sobą i z moimi celami.
Co jakiś czas wypisuje je sobie. A potem, pod tą listą wypełniam sposoby dotarcia do nich.
A, że jestem osobą roztrzepaną, robię to kilka razy w tygodniu od nowa, od nowa i od nowa. Te karteczki ciągle mi się gubią. Czasami je znajduje – porównuje do aktualnych celów i tym samym, poznaje siebie, bo marzenia się zmieniają. Mają prawo się zmieniać. Jak wszystko w życiu.

Robię to także po to,by nie stracić azymutu. Z czasem, gdy patrze na starsze listy, okazuje się, że posunęłam się dalej w mojej drodze. Czasem okazuje się, że gdzieś zboczyłam i że zamiast realizować cele, dużo więcej czasu poświęcam na czyszczenie domu na błysk (sic!) i niebycie sobą.
Poza tym taka werbalizacja naszych pragnień pozwala na ich wizualizację, a to z kolei dodaje motywacji ! To daje pewną przestrzeń TYLKO DLA SIEBIE w szarej codzienności.

Myślę, że część z tych pogubionych notatek znajduje mój mąż.
I dobrze, bo czasem ciężko otworzyć dla kogoś swoje serce i porozmawiać o największych pragnieniach. Czasem też, po prostu, nie ma na to czasu.
A tak? Wie chłopina, kogo ma przy swoim boku. 🙂

Jest jeszcze kilka, bardzo ważnych kwestii, których można się nauczyć z marzeń moich podopiecznych.
Jedna z nich: wiele z tych marzeń były to rzeczy, które pełnosprawni osiągają zupełnie bez wysiłku, więc proszę, następnym razem rozejrzyj się i doceń jak szczodrze obdarzyło Cię życie, o czym niektórzy mogą tylko pomarzyć…

Jednak, niezależnie od etapu życia, na jakim jesteśmy, niezależnie od naszych ograniczeń : wszyscy mamy, choć jeden malutki powód do radości każdego dnia.

Poza tym niektóre marzenia już spełniłeś tylko przyszły, nie w takiej formie, o jaką prosiłeś.
Przykład? Kiedyś marzyłam, by  wysiąść z pociągu i spotkać nie tę Polskę z pocztówek, nie tę słynną część, nie wielkie miasta … Chciałam zobaczyć codzienne życie, zajrzeć do domów, porozmawiać z ludźmi. Nigdy nie udało mi się wyskoczyć z pociągu z plecakiem byle gdzie i  pójść przed siebie… Ale zaczęłam wspinać się z moim mężem, a zmieniając rejony wspinaczkowe udało mi się zobaczyć kilkanaście pięknych miejsc Polski, kilkanaście pięknych wsi, zupełnie, cóż „niemainstreamowych”.
Dopiero niedawno poczułam spełnienie, że to jest to czego chciałam, tylko nie w takim „opakowaniu”, ale treść marzenia pozostała ta sama.

Więc…

Wyobraź sobie, gdzie chciałbyś/chciałabyś być za kilka lat, jak widzisz siebie. Przypuszczam, że delikatnie uśmiechasz się do tych wyobrażeń.
Idź w tamtą stronę.

 

Inspiracja blogowa? Bardzo zaczytuję się tą Panią !

Nieważne, jak dobry jesteś, ważne, jak dobry chcesz być.

Inspiracja filmowa?
Sekretne życie Waltera Mitty- uczy jak wizualizować marzenia :)))

źródło foto: http://www.canalplus.pl/film-sekretne-zycie-waltera-mitty_43298

źródło definicji S.M.A.R.T. – niezawodna Wikipedia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *