Odwagi, kochana, odwagi…

Odwagi, kochana, odwagi…

Chciałabym ten post skierować do wszystkich tych kobiet, dziewcząt, które czują, że realizują nie swój plan na życie. Do osób, które zdecydowały się żyć tak, jak oczekuje od nich społeczeństwo, ich rodzina lub znajomi. Chcę Wam powiedzieć: nie słuchajcie nikogo! Pomiędzy wierszami, jest też to, co chciałabym przekazać córce. Chciałabym aby nie słuchała, nawet mnie, w drodze po swoje marzenia. Oczywiście mam nadzieję, że nie będzie chciała zostać dilerem narkotyków albo złodziejaszkiem ! Wszak cóż byłyby to za marzenia?

Oczywiście, mam w zanadrzu jeszcze kilka marzeń (dziś na przykład do listy dołączyła podróż do Birmy), ale jedno już spełniłam: jestem mamą. I na przykładzie macierzyństwa opowiem Wam, jakaż to ja byłam przekorna.

Jak do tego doszło? Szczegółów nie opowiem, jeśli wiecie o co mi chodzi… Ale jedno jest pewne: nie słuchałam opinii, bardzo bliskich mi osób.

Co słyszałam zanim zaszłam w ciążę? Twoje życie SKOŃCZY SIĘ, gdy urodzisz”.

Brzmiało to poważnie i groźnie. A ja nie chciałam umierać wewnętrznie…

Co zrobiłam z tym stwierdzeniem? ZIGNOROWAŁAM JE.

A jak było wcześniej? Ludzie przecież decydują się na dziecko coraz później, przede wszystkim w momencie, gdy skończą studia. Na medycynie, którą studiuję a szczególnie na V roku, niewiele znajdziesz matek.

Pamiętam, jak mantrę powtarzane słowa „tylko skończ studia, skończ studia”.

Kochałam ludzi, którzy to mówili. Wiem, że chcieli dla mnie dobrze… Jednak nie słuchałam ich.

Albo to że, poszłam na dziekankę? „ROK W PLECY”. Powtarzali ci, których opinie zignorowałam .

I jak to wszystko się skończyło? Nigdy nie byłam szczęśliwsza niż jestem teraz. I nie chciałabym tego szczęścia odkładać na później, tak jak chcieli tego inni. To był (ba jest) czas na realizację tego marzenia.

Realizuję to co czuję w sercu i jest mi z tym dobrze. Mój barometr spełniania marzeń tyka.

Nie jest DOKŁADNIE tak jak sobie wymyśliłam.

Bywają dni trudne. A wśród dni „horrory”. Czym są dni trudne? Niewyspaniem, minimum intymności, brakiem wolnego czasu, zaniedbaniem siebie… Jednak raz na jakiś czas trafia się dzień horror, dzień pod koniec którego zdarza mi się po prostu płakać ze zmęczenia.

Jednak za nic bym tego wszystkiego nie oddała, bo jeśli już zdecydujesz się na własną drogę, decydujesz się również na konsekwencje swojego wyboru, a to nie zawsze jest droga usłana różami.

Jednakże chcę powiedzieć a wręcz wykrzyczeć : MOŻNA!!! Można wziąć odpowiedzialność za swoje życie, żyć po swojemu i się w tym spełnić !

Co się stało ze mną gdy zaczęłam realizować własne plany? Takie plany, które nie do końca zgadzały się z wizją moich rodziców, moich przyjaciół czy męża. Na początku, oczywiście byłam PRZERAŻONA. W głowie słyszałam głosy tych osób, które szanowałam, ale które nie sądziły, że plan wypali.

A długofalowo? Stałam się lepszym człowiekiem. Odnalazłam odwagę, energię, odpowiedzialność. Znalazłam siłę, by być człowiekiem, z którego moja córka będzie dumna. Znalazłam siłę, by postępować, tak aby być wzorem jak żyć pełnią życia.

Księżniczki są przereklamowane. Idź po swoje. Marzenia się nie spełniają, marzenia się spełnia. Masz w sobie moc.

Napisałam to na przykładzie macierzyństwa, ale jak już wspomniałam, nie dokładnie to i nie tylko to mam na myśli. Mam na myśli spełnianie marzeń generalnie. Chcecie przykład niezwiązany z macierzyństwem?

W liceum byłam totalnym leserem, totalnym. Niewielu wierzyło w moją wymarzoną medycynę. Dostałam się na farmację.

Zdecydowałam się poprawiać maturę i tuż po napisaniu poprawki spotkałam wychowawczynię, która ze zdziwieniem zapytała : „A farmacja Ci nie wystarczy?”.

Cóż. Nie wystarczyła. I ty bądź głodna swoich marzeń.

Idź więc po SWÓJ wymarzony zawód, SWÓJ wymarzony sposób na życie, SWOJE wymarzone miejsce na Ziemi.

Będzie pięknie.

Odwagi, kochana, odwagi.

Chcesz inspiracji innej niż mój post?

Oto kilka filmów o kobietach, które miały w nosie zdanie społeczeństwa, wszelkich norm, czy też rodziny i w ten sposób znalazły miłość, marzenia i spełnienie:

1) Wielki Mike – opowieść o kobiecie, która wyrwała się normom społeczeństwa, a szczególnie „elity” w jakiej się obracała i wybrała drogę miłości, zaadoptowała czarnoskórego młodzieńca z patologicznej rodziny, który później stał się słynnym sportowcem.

 

2) Kwiat Pustyni- dziewczyna z somalijskiej pustyni, ucieka od swojego przyszłego męża, starszego o kilkadziesiąt lat i samotnie rozpoczyna nowe życie w Wielkiej Brytanii by stać się znaną i szczęśliwą modelką. Treść filmu podejmuje ważny temat obrzezania kobiet.

3) Joy- rozwódka i matka dwójki dzieci, „bez grosza przy duszy” staje się wynalazcą (mopa i nie tylko) oraz dzielnie pokonuje kolejne przeszkody w drodze po lepszy byt, piękna Jennifer Lawrence w roli głównej.

Wszystkie filmy to historie prawdziwe !!!

A także wpis: http://agatakomorowska.pl/monika-oczyszczanie-serca-maseczka-dla-ciala-zabieg-dla-duszy/ z bloga Agaty Komorowskiej, niesamowitej kobiety. Dlaczego? Poczytajcie u niej na blogu bo popadam w rozpisywanie się.

 

 


Źródła zdjęć:

http://www.ondacinema.it/film/recensione/the_blind_side.html

www.deadendfollies.com/blog/movie-review-joy-2015

http://polki.pl/po-godzinach/filmy,kwiat-pustyni,10017292,artykul.html

Zdjęcia mojej osoby: Ewelina Mazurowska

1 reply on “ Odwagi, kochana, odwagi… ”
  1. Dziękuję za ten tekst z przesłaniem. Czasami w pędzie życia lecimy za codziennymi zadaniami, gonimy czas, który biegnie zawsze kilka kroków przed nami i słuchamy innych. Zbyt wiele słuchamy.
    Warto się zatrzymać, przeczytać coś, na przykład ten tekst raz jeszcze, pomyśleć chwilę, znaleźć motywację i działać. Zdecydowanie i do przodu. Iść po swoje 🙂

    Cudownego dnia!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *