Lifestyle

Historia pewnej trudnej miłości…

Mój mąż nakłaniał mnie do tego wiele razy. Byłam wobec tego zupełnie sceptyczna, wydawało mi się, że nasza intymność legnie przez to w gruzach, że robiąc to przesadzimy…

A teraz? Sama chcę to robić. Sama to proponuję mojej drugiej połówce na co często ta reaguje zdziwieniem. O czym mówię? O otwartym związku?

Nie. O otwartym umyśle.

Wyjaśnię to na przykładzie wspinaczki.

foto: Michał Żemła

Od kiedy się poznaliśmy, mój ówczesny chłopak a teraz małżonek, non stop ciągnął mnie za wszystkie ręce, nogi, czułki na ścianę/ w skały. Reagowałam oporem – dlaczego? Trochę się bałam, a trochę przez nonkonformizm. Mieliśmy dużo kłótni na temat wyjazdów wspinaczkowych, nie jeden raz nas to poróżniło.

Aż pewnego dnia, nawet nie wiem czy świadomie – zmieniłam swoje nastawienie.

Zamiast kłócić się i przekonywać W. o zmianie planów to ja zmieniłam swojego zachowanie.

I wiecie co?

Jest wspaniale.

Już teraz sama inicjuję wyjazdy w skały, układam nasze plany tak, aby raz na tydzień być na Jurze. Bawię się świetnie. Już się nie spinam, że nie robię jeszcze trudnych dróg wspinaczkowych, bawię się tym, bawię się pogodą, łapię wspólne chwile z rodziną. Jeśli się nie wspinam, to robię zdjęcia.

Historia miłości ze skałami nie jest usłana różami ale warto było.

Dlaczego to piszę?

Żeby pokazać Wam jak cudowne mam życie, ble ble ble… NIE!

Chcę Wam tylko powiedzieć, żeby otworzyć się na nowe, że jestem zdania, że życie samo prowadzi nas w dobrych kierunku tylko czasem mu się bezsensownie opieramy i przez to dłużej „dochodzimy” do chwil pięknych.

Żadnym znawcą życia nie jestem, ostatnio narzekałam na wszelki coaching więc chyba jestem hipokrytką (przynajmniej się przyznaję!) ale jeśli ten post pomoże komuś choć troszkę bardziej cieszyć się życiem, choć troszkę bardziej zaakceptować swoją „drogę” to będę wniebowzięta.

Po prostu puść się czegoś, czego trzymasz się kurczowo. Zmień swoją postawę, która wcale Ci nie daje szczęścia i wcale nie jestem rozwiązaniem konfliktu. Pozwól- niech życie zaniesie Cię w miejsca tak piękne, o których nigdy nie marzyłeś/ marzyłaś.

1 thought on “Historia pewnej trudnej miłości…

  1. Myślę, że gdybyśmy wszyscy mieli takie podejście jak Ty, związki byłyby dużo trwalsze i lepsze jakościowo. Byłoby mniej nieporozumień a więcej akceptacji, która jest najważniejsza. Już na początku, z kim się wiążemy i co ta osoba lubi robić, – trudno to zmienić w czasie trwania relacji. Albo to akceptujemy i szukamy sobie zajęcia w czasie, gdy druga osoba podąża za swoją pasją, albo robimy to, co Ty – robimy to z Tą osobą. Chodzi o to, żeby podejść do tego świadomie i nie oczekiwać tego, że ktoś nagle się zmieni dla nas.
    Stephen Covey w swojej książce 7 nawyków skutecznego działania pisze dokładnie o tym, co zrobiłaś. Żeby czasem zrobić coś z osobą którą się kocha nie dla nas samych, ale dla niej – żeby zrozumieć ją, jej perspektywę – żeby znaleźć się trochę w jej świecie i spędzić razem czas . Ty poszłaś o krok daje i znalazłaś wspólny język. Zamiast zabraniać – zrozumiałaś, zaakceptowałaś, wyluzowałaś i kto wie – może na prawdę znalazłaś pasję 🙂 Trzymam kciuki za Twoje wspinanie i te nadchodzące wielowyciągówki. Tylko uważaj, bo później nie chce się już wspinać sportowo, tylko w górach wysokich 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *