Miejsca

Czy będzie wojna?

Dżuma

Rok w rok, o tej porze roku na granicy dnia i nocy, gdy łagodne promienie słońca muskają liście, ciesząc oko tym jedynym w swoim rodzaju odcieniem- każde miasto, KAŻDE- było dla mnie Oranem.

(Dla przypomnienia Oranem- miastem, gdzie rozgrywa się akcja Dżumy A. Camusa- powieści parabolicznej na poziomie realistycznym, opowiadającej o epidemii dżumy, gdzie dżuma to metafora wojny, niespodziewanej choroby/ zła tkwiącego w jakimś stopniu w każdym z nas).

Miejscem naiwnym w swojej pysze, pysznym w swej naiwności, że w nim nic złego stać się nie może.

I tak jak Oran A. Camusa, każde to miasto wydawało mi się być nazbyt rozleniwione, nazbyt spokojne, by móc dostrzec zalążki „złego”. Jego mieszkańcy również przypominali mi bohaterów ww.powieści. To ludzie zajęci sprawami nierzadko nieistotnymi z punktu widzenia absolutu- zaskoczeni w chwili odmiany fortuny.

Gdyby moje wariactwo okazało się prawdą- gdyby tak bramy Katowic zamknięto z powodu rozprzestrzeniającej się epidemii !  Kochankowie z różnych części Polski zostaliby rozdzieleni, a do domów wtargnąłby nieustanny lęk i niepokój…

Koniec z Oranem?

Aż tego czerwca, zupełnie niespodziewanie poczułam, że Katowice nie są już dla mnie miejscem do takich wyobrażeń.

Zrozumiałam co zdecydowało  o zmianie statusu Katowic na nieOran- na miejsce niedostępne dżumie, na miejsce niedostępne wojnie…

Czy będzie wojna?

Czym w naszej katowickiej szerokości geograficznej mogłaby być wojna?

Zamknięciem się na nowe, odwróceniem wzroku od potrzebujących, nietolerancją, milczeniem, cichą zgodą na niesprawiedliwość, rutyną, „przeczekiwaniem życia”, krzywym spojrzeniem rzuconym w kierunku słabszych , hołdem dla rutyny, niemym posłuszeństwem.

A tymczasem co chwilę ludzie wychodzą na place, by wyrazić swoje zdanie.

Jeśli nie dzieje się to w spontanicznym odruchu obywatelskim (manifestacja w obronie Puszczy Białowieskiej) , ludzie wyrażają siebie poprzez festiwale (np. LGBT Film Festiwal).

Kultura i inicjatywa obywatelska zdały się zbudować swoisty mur dla “epidemii”.

Nie należy zapomnieć o wystawie “Nie jestem już psem” w Muzeum Śląskim- wystawie artystów, których sztukę łączy “potrzeba emancypacji wbrew cynizmowi i przemocy władzy i społeczeństwa”.

 

W najbliższą środę Katowiczanie znów  skutecznie będą opierać się „dżumie”.

Jak? Odezwą się w obronie osób, które nieraz nie mają na tyle odwagi, by mówić za siebie.

Mówić, że są tak samo wartościowe jak inni, że też zasługują na szacunek, że (słowami tytułu pewnej kampanii społecznej) „są sobą a nie chorobą”.

Jak napisałam wyżej a czego może  nie podkreśliłam wojna/dżuma/zło to dzisiaj  BIERNOŚĆ.

A biernie na pewno nie będzie 21 czerwca 2017 o godzinie 10 na Placu Sejmu Śląskiego w Katowicach gdzie odbędzie się protest m.in. przeciwko dyskryminacji pacjentów psychiatrycznych.

Będziesz?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *